Twórcza podróż krok po kroku - jak powstało Gliniane Atelier
Amelia
CEO

Jak zaczęła się Twoja przygoda z rękodziełem?
Wszystko zaczęło się tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2023 roku. Chciałam stworzyć z córką coś wyjątkowego – wspólne chwile i świąteczne ozdoby z gliny samoutwardzalnej wydawały się idealnym pomysłem. Tak właśnie powstały pierwsze zawieszki… a z nimi narodziło się GLINIANE ATELIER.
Początkowo była to czysta zabawa, ale bardzo szybko przerodziła się w pasję. Dziś zajmuję się głównie gliną polimerową, jednak początki tej twórczej przygody na zawsze będą pachnieć piernikiem i choinką.
Co inspiruje Cię do tworzenia?
Inspirują mnie ludzie – ich historie, emocje, codzienne gesty i relacje. Uwielbiam obserwować i przenosić to, co ulotne, w trwałe formy. Tworzę z myślą o osobach, które będą obdarowane – chcę, żeby każdy projekt niósł za sobą znaczenie i był prezentem „z duszą".
Z czasem wypracowałam swój charakterystyczny styl tworzenia postaci. Często wzoruję się na zdjęciach przyszłych właścicieli kubków – dzięki temu personalizacja staje się jeszcze bardziej wyjątkowa. Bardzo bliskie są mi motywy zawodowe, takie jak pielęgniarki, położne, lekarze, czy nauczycielki – uważam, że zasługują na docenienie i celebrację swojej pracy.
Jakie materiały i techniki najczęściej wykorzystujesz?
Pracuję głównie z gliną polimerową, którą często łączę z żywicą oraz elementami metalowymi. Do wykończeń używam farb ceramicznych, lakierów, czasem brokatu czy złocenia. Technicznie bardzo skupiam się na precyzji i trwałości – moje prace mają nie tylko wyglądać estetycznie, ale też być funkcjonalne i służyć przez lata.
Estetyka jest dla mnie niezwykle ważna, bo wiem, jak podatna na zabrudzenia, odciski i drobne wgniecenia potrafi być glina podczas pracy. Nauczyłam się więc dbać o każdy detal. Wiedzę zdobywałam głównie metodą prób i błędów – i właśnie dzięki temu dziś mam na koncie dwa autorskie e-booki o pracy z gliną i piszę kolejny. To mój sposób na dzielenie się doświadczeniem i wsparcie dla tych, którzy chcą rozpocząć własną przygodę z tym materiałem.
Czy masz swoje ulubione projekty lub kolekcje, z których jesteś szczególnie dumna?
Szczególne miejsce w moim sercu mają personalizowane kolczyki z czepkami i stetoskopami – projektowane z myślą o pielęgniarkach i położnych. Wiem, że często wręczane są jako forma podziękowania, dlatego dbam o każdy detal – od precyzyjnego wykonania po eleganckie, symboliczne opakowanie.
Moim bestsellerem jest także autorska postać pielęgniarki, którą stworzyłam na bazie wielu inspirujących historii kobiet pracujących w zawodzie z ogromnym sercem. Jestem dumna, że ta figurka z gliny zyskała tak wielkie uznanie i stała się rozpoznawalnym elementem mojej twórczości.
Ogromnym i wzruszającym wyzwaniem było również przygotowanie personalizowanych kubków dla włoskiej marki fryzjerskiej z okazji wydarzenia wspierającego walkę z rakiem piersi. Projekt wymagał delikatności i zrozumienia tematu, co czyniło go niezwykle ważnym dla mnie jako twórczyni.
Tworzyłam też kubki dla kilku znanych osób ze świata show-biznesu – to zawsze dodatkowa motywacja, ale i dowód na to, że rękodzieło potrafi dotrzeć naprawdę wszędzie.

Jakie wyzwania napotkałaś na swojej drodze twórczej i jak sobie z nimi poradziłaś?
Najtrudniejsze było wypracowanie technicznej perfekcji – glina jest kapryśna i nie wybacza błędów. Uczyłam się wszystkiego od podstaw, metodą prób i błędów. Czasem coś pękało, czasem się deformowało. Ale to właśnie te potknięcia nauczyły mnie najwięcej – dlatego dziś dzielę się swoją wiedzą w e-bookach, by inni nie musieli przechodzić przez te same trudności sami.
Wraz z rozwojem GLINIANE ATELIER pojawiło się też wiele wyzwań związanych z wychodzeniem ze strefy komfortu. Udział w telewizyjnym programie o rękodzielnikach czy lokalne wywiady do gazet były dla mnie ogromnym krokiem – zwłaszcza że jestem osobą, która raczej woli tworzyć w zaciszu pracowni niż występować publicznie.
Pamiętam też moment dynamicznego wzrostu konta firmowego na TikToku – był to czas pełen euforii, ale też pierwszego zderzenia z nieprzychylnymi komentarzami. Trudnym doświadczeniem były również pierwsze dwie reklamacje. To był sam początek mojej działalności, kiedy jeszcze nie miałam dużego doświadczenia ani wypracowanych procedur. Dziś wiem, że właśnie te sytuacje były przełomowe – nauczyły mnie pokory, cierpliwości i podejścia do klienta z otwartością oraz zrozumieniem.
Jakie masz plany na rozwój swojej marki w przyszłości?
Chcę rozwijać swoją działalność edukacyjną – tworzyć kolejne e-booki, organizować warsztaty i budować zaangażowaną społeczność wokół GLINIANEGO ATELIER. Marzy mi się większe studio, które pomieściłoby zarówno moje codzienne projekty, jak i przestrzeń do spotkań oraz pracy z innymi.
Bardzo chciałabym wrócić do tworzenia większej ilości personalizowanej biżuterii – niestety, na ten moment zwyczajnie brakuje mi na to czasu. Marzy mi się także dopracowanie mojego sklepu internetowego, aby klienci mogli jeszcze łatwiej i przyjemniej robić zakupy.
Chciałabym w przyszłości otworzyć własną pracownię, w której mogłabym prowadzić warsztaty z dziećmi i dorosłymi – miejsce twórcze, pełne gliny, koloru i dobrej energii. No i oczywiście: chciałabym móc przyjmować więcej zamówień na kubki – aktualnie czas oczekiwania wynosi kilka dobrych miesięcy, a nie lubię odmawiać osobom, które chcą, żeby ich historia została opowiedziana na ceramice.

Udostępnij artykuł
Powiązane artykuły

Plastoria - narodziła się z miłości do natury i opowieści.
Bywało trudno – brak wiary, zmęczenie – ale zawsze wracam do źródła: do opowieści, które chcą być opowiedziane.
Czytaj więcej
MOC KAMIENI ✨ To nie było zaplanowane.
Wszystko zaczęło się zupełnie przypadkiem – od spontanicznej wizyty w małym sklepie z minerałami. Weszłam z ciekawości…
Czytaj więcej